wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 3

~Alice PoV

-Ale powiedz mi, dlaczego ty mnie tak nie lubisz? -usłyszałam z ust Justina. Jego czekoladowe oczy oślepiały blaskiem.
-Hmph... Justin zrozum... Uhh... Szczerze? -powiedziałam patrząc mu w oczy. On złapał mnie za ręce i stanęliśmy na przeciwko siebie.
-Szczerze. Tylko szczerze. -powiedział uśmiechając się. Czułam jakby ta chwila była dla niego ważna. Staliśmy w niezręcznej ciszy. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Słyszałam głośne bicie serca Justin'a. -Dobrze... Nie chcesz powiedzieć to nie. Nie będę naciskał.
Puścił jedną dłoń, a swoją położył na moim policzku i pomasował kciukiem. Potem zabrał rękę i pocałował w to samo miejsce. Już miał zamiar odchodzić.
-Justin? -powiedziałam lekko przyciskając jego dłoń. On gwałtownie się obrócił. -Pozwoliłam ci? -zapytałam dając mu dość silnego plaskacza. -Musisz się nauczyć, że mnie nie można tak łatwo zbajerować.
Chłopak zaczął masować swój obolały policzek i odchodząc powiedział;
-Przepraszam. Nie wiedziałem, że jesteś taka.

~Justin PoV

Nie bolało mnie uderzenie Alice, a wręcz.. podnieciło. Lubię trudno dostępne dziewczyny, bo wtedy zawsze jest o co walczyć.
Byłem już blisko swojego samochodu, gdy usłyszałem krzyki.
-Zostawcie mnie, proszę! Nic wam nie zrobiłam! -krzyczał znajomy głos. Obróciłem się. Na ziemi leżała jakaś dziewczyna, a dookoła niej stali jacyś chłopacy kopiąc i uderzając ją jakimś kijem. Nie ważne czy ją znam czy nie, muszę jej pomóc. Podbiegłem do grupki chłopaków, dzwoniąc przy okazji po Kenny'ego.
-Zostawcie ją! -krzyczałem odpychając jednego i zabierając mu kij. Zacząłem go nim napierdalać. Po chwili zaczęli mu pomagać jego koledzy. Dostałem silnego strzała w nos. Zaczęła lecieć z niego krew. W tym momencie zjawił się Kenny i mój drugi ochroniarz, Mark. Nie wiem skąd Kenny wiedział, że potrzebuje pomocy.
Kenny wraz z Markiem szybko położyli wszystkich chłopaków. Przetarłem nos. Okropnie bolał, a moja ręka od razu była cała w krwi.Spojrzałem w stronę dziewczyny. Leżała i nie podnosiła się. Powoli wstałem i udałem się w jej stronę. Kucnąłem nad nią i sprawdziłem tętno.
-Żyje. -powiedziałem do siebie czując ulgę. Wyjąłem z kieszeni chusteczkę i wytarłem dziewczynie twarz. Wtedy dopiero poznałem Alice.
-Kenny! Kenny! -krzyczałem. Ochroniarz szybko podbiegł do mnie. -Trzeba ją zawieźć do mnie.
-Czemu do ciebie? Do szpitala! -odezwał się Kenny wołając Mark'a.
-Do mnie i bez dyskusji. -powiedziałem wyjmując komórkę. Zadzwoniłem na pogotowie i podałem mój adres. W tym momencie Kenny i Mark 'pakowali' Alice do samochodu. Przyznam, że bałem się o nią. Wsiadłem do swojego samochodu i pojechałem do domu.

~Alice PoV

Harry, Niall, Louis, Liam, Zayn. Mam ich przy sobie. A w szczególności Zayn'a.
-Kocham cię, Alice. Zawsze będę cię kochał. -Mówił chłopak z moich snów.
-Też cię kocham, Zayn. -powiedziałam patrząc mu w oczy. Nasze wargi zaczęły się powoli przybliżać. Chciałam znowu spojrzeć mu w oczy, jednak on był jakiś niewyraźny. Po chwili już go nie widziałam. To był tylko sen. Wspaniały sen. Kolejny zwykły sen.
Otworzyłam oczy. Przed nimi ujrzałam Justin'a.
-Obudziłaś się. Nareszcie.- usłyszałam jego ochrypły, pełen wrażliwości głos. Uśmiechnął się do mnie, gładząc ręką moje czoło.
- C-co.. Co się stało? -wyjęczałam łapiąc się za głowę. Jednak po chwili szczerze tego pożałowałam. Głowa owinięta bandażem, lewa ręka w gipsie, nos połamany i cały tors tak jak ręka, w gipsie. W tej chwili przypomniało mi się co się wczoraj stało.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥,♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć :) Zmieniłam czas dodawania rozdziałów. Postanowiłam nową 'instrukcję' ; Wyzwanie.
Więc następny rozdział pojawi się, gdy dobijemy do 195-200 wyświetleń. Więc nabijamy! :)
Jakby co to sorki za błędy, a rozdział postaram się dodać po krótkim czasie wykonania 'wyzwania'. Pa ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz